poniedziałek, 29 czerwca 2015

1.Historia ...


1.09.2015 – 7:27
 
 
 
      Nazywam się Taresha Tusia Shigura, mam 14 lat i mieszkam w Japonii w Tokyo. Mam młodszą siostrę Trishe. Chodzę do pierwszej gimnazjum. Dziś pierwszy dzień szkoły, bardzo się z tego cieszę. Liczę na odpały z nową klasą. Mam także nadzieję, że znajdę .... Kogoś... Jakiegoś dobrego kumpla, albo kumpele.
- Taresha, zejdź na dół na śniadanie! – dobiegł mnie z dołu głos mamy. Mieszkamy w domku jednorodzinnym, dwupiętrowym. Zeszłam po schodach do kuchni.
- Co na śniadanie? – zapytałam mamy która w tym momencie zmywała naczynia.
- To co widać… - kiwnęła głową na stół. Czułam, że jest wściekła – pewnie znów kłóciła się z tatą, ostatnio robią to strasznie często – pomyślałam. Na śniadanie była jajecznica z podsmażaną cebulą, szczypiorkiem i pomidorkami koktajlowymi.  Szybko zjadłam śniadanie, ogarnęłam się w łazience i wyszłam do szkoły.
     W związku z tym, że był to mój pierwszy dzień w nowej szkole, byłam trochę zestresowana. Okazało się, że w mojej nowej klasie, będą moje stare koleżanki z dzieciństwa: Saphira Cukierek i Jessica Tora.
- Yo! Co tam u was? – Saphi rzuciła mi się na szyję, a Jessi uśmiechnęła się, szczerząc swoje białe kły.
- Nudno było bez ciebie w Sashinie, dobrze, że teraz będziemy już razem! – Powiedziała Saphi puszczając mnie.
- Byłyście w Sashinie?! – spytałam z niedowierzaniem.- Zdałyście?! Jesteście w gildii?!- Jessi zatkała mi usta ręką.
- Tsa… Ale nie wolno o tym mówić….
- Czyli teraz wszystkie jesteśmy Syanka?.... – myślałam, że coś takiego nigdy się nie wydarzy. Kiedyś ktoś stworzył grupę ludzi zwaną Kerishio. Wszystkie osoby które należały do tej grupy miały swoje stanowiska. Syanka to osoby pracujące grupowo w terenie, są jeszcze Karsha – osoby pracujące solo, na zlecenia od lidera naszej Gildii, oraz Torsha osoby które pracują w grupach dwu bądź trzy osobowych.
Nasza gildia zajmuje się zabijaniem, ale naszej tożsamości nikt nie może odkryć. Moja mama oczywiście wie, jako jedyna z poza gildii.
- Bardzo się cieszę! Może będziemy pracować w grupie? – zapytała Jess. Pomyślałam o naszym trio, byłybyśmy niezwyciężone!
- Jasne! To świetny pomysł!
Zadzwonił dzwonek oznajmujący rozpoczęcie się pierwszej lekcji którą był Język angielski. Lubiłam ten przedmiot….
 
 
~~*15:05
 
Lekcje minęły szybko i spokojnie, poznałam parę osób z mojej klasy i z klas starszych. Wróciłam do domu, zjadłam obiad i siadłam przed laptopem. Weszłam na stronkę naszej gildii. Tak, nasza gildia ma stronkę w internecie! Konto można założyć tylko w budynku gildii.
Spojrzałam na stronę główną.
 
 
Uwaga!
W związku z powiększającą się ilością członków gildii.
 Mamy zamiar zorganizować Festyn.
Odbędzie się on w budynku gildii, od godz.:19:30 do 23:00.
Prosimy przyjść w uniformach naszej gildii!
 
                                                                                 ~`Lider
 
Byłam bardzo podekscytowana pomysłem Lidera. Jednak spojrzałam także na wcześniejsze informacje.
 
 
 
 
Praca!
Proszę Chętną drużynę, trzyosobową Syanka,
O stawienie się w pokoju Lidera.
Dnia 3.09. O godz 5:00
Wynagrodzenie:90.000
 
                            Zadanie Rangi - SS
 
 
 
 To było coś! Od razu zadzwoniłam do dziewczyn i poinformowałam je o tym zadaniu. Zgodnie razem zgłosiłyśmy się do wykonania tej pracy. Wynagrodzenie 30.000 tys. na osobę. Dobry pomysł. Nim się obejrzałam była już godzina 22:48. Przebrałam się w piżamę i położyłam się do łóżka z słuchawkami od telefonu słuchając muzyki.
 
 
 
02.09.2015r. – 5:23
 
 
        Zbudziły mnie promienie słońca wpadające do mojego pokoju przez zasłony. Wstałam i spojrzałam na podwórko za oknem. Piękna pogoda i ani jednej chmurki na niebie. Wyjątkowo śliczny dzień i wyjątkowo nudna szkoła to wyjątkowo zue połączenie. Poczułam nagle wibracje telefonu. Słysząc moją ulubiona piosenkę Dezertera natychmiastowo przyłożyłam telefon do ucha, uderzając się nim przy okazji.
- Jaki dupek dzwoni do mnie o tej porze?! – zapytałam groźnym tonem.
- Halo? Z tej strony Dupek – odezwała się osoba po drugiej stronie. – zauważyłem, że spóźnia się twoje sprawozdanie na temat ostatniej misji… - Głos Lidera naszej organizacji przyprawił mnie o gęsia skórkę. Ton głosu który dobrał do naszej rozmowy był poważny - Proszę jednak żebyś się pośpieszyła i dała mi je jeszcze dzisiaj…
- T-Tak jest Liderze…! – Zająknęłam się przerażona.
- Liderze? Myślałem, że jestem dupkiem? – zapytał udając zaciekawienie, a pewnie drwił sobie ze mnie w tej chwili. Wszyscy zdawali sobie sprawę z jego siły. Był potworem. Dosłownie! Oczywiście nie z wyglądu, ale z charakteru. Tak okrutnego człowieka jeszcze nikt nigdy nie spotkał.
-P-przeprasz-szam…. -  wydukałam.
- Tsa… Taresha mam prośbę…-na te słowa poczułam się nagle jakaś taka… ważna, wyróżniona ze wszystkich.
- Tak!? – od razu zapytałam chcąc aby przeszedł do konkretów.
- Mam niedługo ważne spotkanie, muszę przyprowadzić ze sobą osobę towarzyszącą. Nie potrwa to długo, a ty nie będziesz musiała nic robić. Co ty na to? – To pytanie zadane przez lidera naszej organizacji było dla mnie bardzo wyjątkowe.
- Oczywiście! To znaczy…Eto…Eto…
- Dobra Jak będziesz na festynie to cię gdzieś złapię i powiem gdzie i kiedy…No to Dzia! – Rozłączył się. Spojrzałam na ekran telefonu. Lekko potłuczona szybka, no i moja wspaniała tapeta z cyckami…
- Ciekawe co dzisiaj się będzie działo…? – Z tego co wiem rodzice wczoraj wzięli rozwód. Na razie będziemy mieszkać razem, więc i tak czy siak będą się ze sobą kłócić… Od razu usłyszałam nieskutecznie tłumione przez ściany i drzwi krzyki moich rodziców dochodzące z dołu.
- …Wiesz co?! Ja myślałam, że chociaż kiedyś zależało ci na tym małżeństwie, teraz widzę, że tylko mnie wykorzystywałeś…. Ty wredna, gruba świnio…! - Woah! Jakie wyzwiska! – pomyślałam.
- Dopiero teraz to zauważyłaś?! Ci naprawdę przyda się zapisanie do szkoły dla niepełnosprytnych!
- Pozwę Cię! Zobaczysz! -  no to temat zaczyna się robić poważny – zakpiłam w myślach.
- Obyś zdechła przede mną! – słysząc kroki ojca i zamykające się drzwi do jego pokoju, odetchnęłam z ulgą.
- Skończyli… - Westchnęłam. Po chwili usłyszałam kroki mamy idącej w stronę mojego pokoju.
         Jednak pewna rzecz mnie zaniepokoiła… Był to dźwięk kroków… Zamiast jednej słyszałam dwie pary nóg…
 
 
 
 
 
                                             Ciąg dalszy nastąpi…
 
 
Liczę, że wszystkim się spodobał pierwszy rozdział. Może był krótki jak na mnie ale się postarałam robiąc go 3 godziny od 2:00 do 5:00 ^w^    Liczę na jakieś pozytywne komentarze, albo takie które powiedzą mi co robię źle… :P